Blog

RuNet – rosyjska wizja Internetu.

Cybersuwerenność to jedna z technologicznych wizji Kremla, która powoli staje się faktem. Projekt RuNet, to “rosyjski Internet”, całkowicie niezależny i odizolowany od globalnej sieci. Do tej pory żaden autorytarny kraj, który podejmował próby izolacji Internetu, cenzury treści czy ograniczania usług i protokołów, nie zbudował tak głębokich fundamentów technologicznych jak Rosja, która postawiła na rozwój krajowego systemu nazw domen (DNS) oraz wykorzenienie zachodniego sprzętu i oprogramowania ze swojej infrastruktury.

Własny DNS.

Od lat dziewięćdziesiątych system nazw sieciowych, jest administrowany przez ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers – Internetowa Korporacja ds. Nadanych Nazw i Numerów), która formalnie jest prywatną organizacją non-profit, jednak jej amerykańskie korzenie i siedziba w Kalifornii, mogą budzić wątpliwość co do niezależności. Oczywiście system DNS jest systemem rozproszonym i nie ma posiada jednej centralnej bazy danych adresów IP i nazw. Bazy rozmieszczono na 13 serwerach, znajdujących się na kilku kontynentach.Takie rozproszenie wciąż niesie ze sobą zagrożenie zależności, na którą Kreml nie zamierza sobie pozwalać. Efektem tego, ma być własny – narodowy system DNS.

RuNet a Facebook.

RuNet nie zablokuje Rosjanom dostępu do niezależnych treści i mediów społecznościowych, ponieważ…. nie będą one w nim istnieć. Dotychczas próby tworzenia czarnych list witryn i aplikacji w Rosji czy w Chinach, spotykały się z fiaskiem, gdyż sprytniejsi Internauci używali tuneli VPN lub szyfrowanych protokołów (jak Shadowsocks szeroko stosowanego w Chinach) by ominąć blokady i połączyć się globalnymi usługami. Czy Rosjanie wyobrażają sobie życie bez dostępu do Facebooka? Najwyraźniej tak, ponieważ z chęcią korzystając z własnych social mediów takich jak VKontakte, Odnoklassniki, Moj mir czy RuTube, będących odpowiedzią na popularne serwisy o globalnym zasięgu.

Rosyjscy hakerzy.

Odizolowanie rosyjskiego społeczeństwa od globalnej sieci Internetu, z pewnością skutkuje poprawą międzynarodowego cyberbezpieczeństwa. W swoim doświadczeniu zawodowym spotykałem się z próbami forsowania zabezpieczeń urządzeń brzegowych w sieciach firmowych z adresów pochodzących głównie z Azji. Nie sposób polemizować z raportami branżowymi – Rosja pod względem tej niechlubnej aktywności znajduje się w czołówce. Dotychczas rosyjski rząd przymykał oko na niezależną działalność hakerów, których cele znajdowały się poza granicami kraju. Mówiło się też sporo na temat sponsorowania takiej działalności przez sam Kreml. Czy RuNet przyniesie więc Rosji oczekiwane korzyści? Bez wątpienia punkty dostępowe do globalnej sieci Internet w Rosji wciąż pozostaną dostępne. Oczywiście dla wybranych. Wojskowe i wywiadowcze operacje cybernetyczne wymagają transgranicznego przepływu, będącego fundamentem prowadzenia zimnej cyber-wojny. W ostatnich latach na celowniku rosyjskich hakerów znalazły się wybory i organizacje polityczne w wielu krajach, organizacje non-profit, sektor sportowy, a nawet i szkolnictwo wyższe. Stanowi to pewien wykładnik cyber-militarnego potencjału kraju, z którego nie warto rezygnować.

Udane testy?

Rosyjska grupa medialna RBC poinformowała, że testy RuNet przeprowadzane od czerwca do lipca tego roku zakończyły się sukcesem. Ich celem było określenie zdolności RuNet do działania po fizycznym odłączeniu od globalnej sieci oraz działania w przypadku zewnętrznych zniekształceń, blokad lub innych zagrożeń. Szczegóły oczywiście nie są znane. Nie wiemy czy to już ostatnia prosta do uruchomienia rosyjskiego Internetu, czy pozostało jeszcze sporo technicznych wyzwań a same testy będą jeszcze wielokrotnie powtarzane i czy RuNet zostanie uruchomiony na stałe, czy będzie on tylko alternatywą na wypadek wybuchu cyber-wojny.

Autor

Michał Słowik

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *